Gdzie mnie znajdziesz

Listy do Julii




Pół roku temu oglądałam film "Listy do Julii". Opowiada o historii dziewczyny, która zawodowo zajmuje się sprawdzaniem wiarygodności otrzymanych informacji. Podczas wycieczki do Verony trafia pod najsłynniejszy balkon świata, by tam znaleźć ukryty w murze, zapomniany przez wszystkich list, sprzed wielu lat. Postanawia odnaleźć jego autorkę, by wraz z nią udać się na poszukiwania dawnej miłości.

Podczas seansu dowiedziałam się o organizacji, która nazywa się "Klub Julii". Jego wolontariuszki codziennie odpisują na setki listów, przychodzących z całego świata. W imieniu legendarnej partnerki Romea, udzielają wsparcia i odpowiadają na przeczytane historie. Ten pomysł zachwycił mnie, dlatego postanowiłam dotrzeć do jednej z członkiń i dowiedzieć się nieco więcej na temat działalności klubu. 


Co roku każda "Julia" odpowiada na co najmniej setkę listów, podczas specjalnie przygotowanego stażu. Łącznie przez biuro wolontariuszek przepływa 50.000 historii, głównie miłosnych. Aby dołączyć do grona klubowiczek trzeba przejść rekrutację oraz szkolenie przygotowujące. Wszystko wygląda naprawdę ciekawie, dlatego zdecydowałam się złożyć swoją aplikację, z niecierpliwością czekam na informację zwrotną :)

A z pewnością upłynie trochę czasu zanim ją dostanę, na odpowiedź na mój list czekałam 25 tygodni. Tak, ja również zdecydowałam się zaufać "Julii" i zwierzyć się jej z moich myśli. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Pomogło mi uporządkować wiele spraw w swojej głowie. Mając świadomość, że wszystko co napiszę przeczyta obca osoba, dawała pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie cieszyłam się, że nie tworzę "do szuflady", a jednak pewnego dnia uzyskam odpowiedź. Ktoś - realna osoba pozna moją historię i odpisze. To nadawało sensu całemu procesowi. 

Wiem, że istnieje niezwykle popularne ćwiczenie polegające na stworzeniu listu, w którym zawiera się wszystkie, dawno tłumione emocje, a potem spaleniu go. Na pewno jest to jakiś sposób, ale ja jednak uważam, że lepiej wysłać go do Verony. Większość kobiet, z którymi pracuję stwierdza, że bardzo brakuje im "życzliwego" ucha, które po prostu poświęci swój czas, zapozna się z tym, co im leży na sercu i jakoś się do tego odniesie. Potrzebują reakcji, utwierdzającej w tym, że jeszcze nie zwariowały, a to co przeżywają jest normalne.

List który otrzymałam był niezwykle ciepły, wspierający i wyrażający dużo dobrych emocji. Niedługi ale za to szczery, stanowił naprawdę piękną niespodziankę, ponieważ zdążyłam już o nim zapomnieć.
Jest jeszcze coś co zostało we mnie obudzone - chęć wyjazdu do Verony. Chciałabym znaleźć klub Julii i osobiście podziękować kobietom, które poświęcają swój czas, by nieść innym pociechę, obdarzyć dobrym słowem i przywracają wiarę w szczęśliwe zakończenia.
authorImg

Kamila Czarnomska

Doradca Kariery, Trenerka, Content Manager. Zakochana w networkingu, rysowaniu i czytaniu książek. Wyznaje zasadę, że można żyć na dwa sposoby, albo tak jakby nic nie było cudem, albo tak jaby cudem było wszystko, zawsze wybierając drugie rozwiązanie.


Napisz do mnie :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Newsletter

Translate

Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia i treści umieszczone na blogu są moją własnością, dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy i pisemnej zgody. Jeśli chcesz wykorzystać zdjęcia lub treści skontaktuj się ze mną. Blog chroniony jest prawami autorskimi. Łamanie ich jest karalne.