Gdzie mnie znajdziesz

Tragedia pozytywnego człowieka




Każdy z nas zna kogoś, kto się zawsze uśmiecha ma mnóstwo energii do działania i wyprzedza innych o sto kroków. Taką osobę większość z nas lubi i chce mieć w swoim otoczeniu, bo zaraża optymizmem i daje nadzieję na to, że będzie dobrze. Właśnie dlatego (szczególnie jeśli jest to ktoś bliski) w pierwszej kolejności zwracamy się do niej z problemami i codziennymi troskami. Naturalne, prawda? Ktoś kto patrzy na życie przez różowe okulary, pomoże nam dostrzec jaśniejszą stronę mocy. Fajnie mieć koło siebie nasz własny generator mocy? Miło jest posiadać "pewniaka", który zawsze pomoże i rzuci wszystko, by stanąć po Twojej stronie, potrzyma za rękę lub powie dobre słowo. Niestety każdy kij ma dwa końce, dlatego dziś pokażę Ci drugą stronę medalu.

W swoim życiu wysłuchałam wiele historii i ludzkich dramatów. Śmiało mogę powiedzieć, że były ich setki. I tylko jedną zapamiętam na zawsze. Kasia (tak ją nazwiemy na potrzeby naszego posta) jest moim widmem, które przypomina o tym, by zawsze szukać głębiej i mocniej.

Kasia była fantastyczną aktorką. Sama wielokrotnie mi o tym mówiła. Potrafiła uśmiechać się na zawołanie, otoczyć opieką słabszych, wysłuchać i otrzeć łzy koleżance, po czym wrócić do pokoju i przepłakać całą noc. Opowiadała mi o swojej bezpiecznej strefie, jak nazywała kawałek pokoju ukryty za wieszakiem z ubraniami. Leżał tam kocyk, maskotka i poduszka, ponieważ niejednokrotnie zasypiała w tym miejscu, zmęczona płaczem. Pewnie teraz jesteś nieco pogubiony i nie wiesz o co chodzi...nie martw się, zaraz wszystko się wyjaśni. Oto historia dziewczyny, której świat nie wysłuchał.

MASKA

Kasia posiadała ważną rolę społeczną, pomagała innym zmagać się ze swoimi słabościami. W swoim środowisku była znana i lubiana. Wiele osób podchodziło do niej, by poprosić o radę i uśmiech. Nigdy nie odmawiała. Wiedziała, że inni jej potrzebują, bo prawdopodobnie jest jedną z nielicznych osób, które mają siłę i czas, by wysłuchać drugiego człowieka. "Właściwie robiłam to co ty Kama. Siedziałam, piłam kawę, zadawałam odpowiednie pytania, pozwalałam się wygadać, dałam dobrą radę. Czasem bałam się wchodzić na fejsa, bo wiedziałam, że czeka na mnie milion łzawych historii i osób, czekających na moją pomoc". Często przychodzili nieproszeni. Przerzucali swoje emocje, męczyli nieporadnością oraz życiowym nieogarnięciem. A ona z uporem maniaka pomagała, układała, dawała rozwiązania.

KONIEC BATERII

Do czasu. W końcu jej bateria się wyczerpała. Przyszła do mnie mając energetyczny zjazd, który nie pozwolił jej dalej działać. Rozstała się z wieloletnim partnerem, wplątała w beznadziejny układ dostarczający wiele cierpienia. To doprowadziło ją do skraju smutku. Przestała wierzyć w siebie, w miłość. Jednym słowem - zgasła. Ta chodząca kula energii zaczęła blednąć, aż pewnego dnia stała się całkowicie czarna i pusta.

SHOW MUST GO ON

Zaczęła coś z tym robić. Nie była głupia, wiedziała że nie jest dobrze. Starała się działać, nie poddawać się. Była u trzech psychologów. Pomagali doraźnie, ponieważ żaden z nich nie mógł przywrócić jej wiary w to, że jest "czyjaś" i ktoś na nią czeka. Zaczęła powoli komunikować światu swoje nastroje. Na początku delikatnie - za pomocą piosenek. Brak reakcji. Podsyłała artykuły - przyjaciele nie rozumieli. Rozmawiała przez telefon - usłyszała, że przesadza, przecież na fejsie nie widać, by działo się coś złego. "Kama co miałam napisać? Udostępnić barometr emocji, status mówiący o tym jak jest źle? Nie mogłam. To było zbyt intymne, zbyt moje. Nie chciałam by cały świat o tym wiedział. Tak to prawda, pragnęłam zostać zauważona, ale przez ważne dla mnie osoby a nie zwyczajnych znajomych, czy osób z zewnątrz. Dla nich nie miałam nastroju, humoru lub byłam zajęta. Tak ich zbywałam".

NIKT NIE UWIERZYŁ

"Przełomem okazał się pewien wieczór, kiedy zaczęłam mieć dziwne myśli. Straszne myśli. Przestraszyłam się ich. Nigdy wcześniej się nie pojawiały. Wtedy porządnie się zmartwiłam. Zaczęłam mówić wprost, że jest źle. Szukałam pomocy, wierz mi Kama. Naprawdę szukałam. Wiesz co słyszałam? Najczęściej miałam wziąć się w garść, uprawiać sport lub przestać przesadzać i histeryzować, bo przecież mam wspaniałe życie. Czego ja chcę. Wszystko będzie dobrze i w końcu się ułoży, muszę tylko zmienić swoje nastawienie, otworzyć na krzywdzący mnie świat i uwierzyć w to, że to się kiedyś skończy. Taaaa."

Mówiła, że bardzo potrzebuje rozmowy. Nie wirtualnej ale takiej prawdziwej. Brakowało jej kontaktu wzrokowego, reagowania na emocje oraz głupiego podania chusteczek. Brakowało jej "pozwolenia" na łzy, dramatyzowanie, lęk i strach. Nie dawano jej przestrzeni do tego, by się zdenerwować. Nie pozwalano jej mieć wątpliwości. Włożono ją w schemat pozytywnego człowieka, którego świat jest zawsze kolorowy, hasają tam jednorożce bo to wielka magiczna kraina miodem i mlekiem płynąca. Nie dano jej prawa do załamania. Nie mogła pokazać, że jest słaba, samotna i czuje się odtrącona. Nie dostała uwagi.  Nie dostała tego, co do tej pory dawała innym. 

Kasia nauczyła mnie, by nigdy nie odpuszczać. Pokazała mi jak wyłapywać nawet najbardziej subtelne znaki, wskazujące na to, że z moimi bliskimi dzieje się coś niedobrego. Dzięki niej zrozumiałam dramat kryjący się pod powłoką pięknego uśmiechu. Nigdy nie zapomnę słów wypowiedzianych na koniec naszego ostatniego spotkania "gdyby coś mi się stało, wiesz co by powiedzieli? Taka fajna dziewczyna, szkoda jej. A wystarczyło, by powiedziała jedno słowo. Mogła dać znać wcześniej. Dawałam Kama. Wierz mi, naprawdę dawałam." 

Uwierzyłam. 
authorImg

Kamila Czarnomska

Doradca Kariery, Trenerka, Content Manager. Zakochana w networkingu, rysowaniu i czytaniu książek. Wyznaje zasadę, że można żyć na dwa sposoby, albo tak jakby nic nie było cudem, albo tak jaby cudem było wszystko, zawsze wybierając drugie rozwiązanie.


Napisz do mnie :)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Newsletter

Translate

Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia i treści umieszczone na blogu są moją własnością, dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy i pisemnej zgody. Jeśli chcesz wykorzystać zdjęcia lub treści skontaktuj się ze mną. Blog chroniony jest prawami autorskimi. Łamanie ich jest karalne.